Elipse
Powrót

Szkice

14.12.2023

Jak pisać z młodzieżą, a nie tylko dla młodzieży? – case study z pisania sztuki „Wychowanie Fizyczne”.

autorka: Monika Czajkowska

„Do każdej wyprawy należy się przygotować. Myślę, że do wyprawy mającej służyć researchowi do pisania sztuki – szczególnie. Trzeba wiedzieć, czego się szuka, żeby nie błądzić i żeby wiedzieć, kiedy to się znajdzie”.

Niniejszy tekst powstał z potrzeby przeanalizowania trudnego do analizy procesu twórczego, jakim jest pisanie sztuki teatralnej. Trudność ta wynika z samotności aktu pisania tekstu, który jest przeznaczony raczej do grania i wystawiania niż stricte (samotnego) czytania. Samotniczy akt twórczy musi się więc przełożyć na zbiorowy akt odbioru. W mojej opinii wymaga to – w przypadku pisania sztuki realistycznej – pogłębionego researchu, opartego o kontakt z docelową grupą odbiorczą. Chodzi tu przede wszystkim o usłyszenie i wychwycenie charakterystyki tej grupy, jej sposobu mówienia i zachowania, ale nade wszystko o poznanie jej sposobu patrzenia na świat. W tym krótkim artykule – bazując na metodologii practice as research Practice as research, czyli praktyka jako badanie – metodologia, w której wiedza jest zdobywana przez robienie czegoś, przez doświadczenie praktyczne [przyp. M.C.].  – postaram się po kolei przeanalizować moją pracę nad sztuką teatralną „Wychowanie Fizyczne”, aby dzięki temu nazwać pewne metody pracy, które mogą taki proces uporządkować. Oczywiście moje podejście jest tylko jednym z możliwych, a tekst nie aspiruje do miana poradnika bądź „recepty na…”. Wierzę jednak, że może być inspirujący – zarówno dla osób piszących dla teatru, jak i dla wszystkich zainteresowanych tematem.
***
Kiedy okazuje się, że pisanie się wydarzy – bo ktoś chce, abym zrobiła autorski spektakl, albo ktoś o napisanie czegoś mnie poprosi – pojawia się pytanie: JAK? Zawsze wiem, o czym chcę pisać, treść nigdy nie jest problemem. Wyzwaniem okazuje się język. Kiedy w kwietniu 2023 roku dowiedziałam się, że koncepcja mojej sztuki „Wychowanie Fizyczne” została wybrana w 34. Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży, organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, i mam ową sztukę napisać, pytanie „JAK?” wróciło ze zdwojoną siłą.

Po pierwsze: jak pisać o ciele, żeby czytelnik je poczuł? Po drugie: jak pisać dla młodzieży, żeby się z nią skomunikować? Rozważania stricte o ciele zostawię na inną okazję, bo trzeba byłoby dużo napisać o intuicji, świadomości ciała i ćwiczeniu jogi. Skupię się na komunikacji z młodzieżą, choć od ciała w kontekście sztuki „Wychowanie Fizyczne” nie da się całkowicie uciec i ten wątek również zostanie tutaj poruszony.

Sztuka „Wychowanie Fizyczne” w mojej głowie początkowo była skierowana do osób dorosłych. Dopiero z czasem „dojrzałam” do tego, że temat WF-u to przede wszystkim temat na tekst dla osób, które tego WF-u na co dzień doświadczają, i to stało się impulsem do aplikowania do konkursu CSD. Kiedy zostałam jego laureatką, stanęłam więc przed wyzwaniem: jak pisać o zajęciach wychowania fizycznego, aby nie pokazywać mojej przeszłości, a uchwycić punkt widzenia osób nastoletnich? Jak opowiedzieć o temacie, który już mnie nie dotyczy, żeby sztuka nie była „moim wspomnieniem o…”, a oddawała perspektywę nastoletnią?

O tym „JAK?” najpierw bardzo dużo myślałam, potem bardzo dużo rozmawiałam – przede wszystkim z opiekunem mojego procesu twórczego Piotrem Morawskim (kulturoznawcą, historykiem kultury i badaczem teatru związanym z Uniwersytetem Warszawskim), aż w końcu z tym „JAK?” wyszłam do moich odbiorców. Ich jednak nie pytałam wprost, nie czułam, bym miała do tego prawo. Zresztą – czy udzieliliby mi jednoznacznej odpowiedzi…?

Jednak po kolei. Do każdej wyprawy należy się przygotować. Myślę, że do wyprawy mającej służyć researchowi do pisania sztuki – szczególnie. Trzeba wiedzieć, czego się szuka, żeby nie błądzić i żeby wiedzieć, kiedy to się znajdzie.

Moje przygotowania do spotkania z osobami nastoletnimi zaczęłam od spotkań i rozmów z osobami dorosłymi. Łatwiej było mi rozpoznać temat w gronie znajomych. Nie chcąc pisać na bazie swoich wspomnień, zaczęłam od poznania wspomnień innych dorosłych. Jest to paradoks, jednak uważam, że etap ten miał kluczowe znaczenie dla dalszych prac, ponieważ stanowił moją bazę, punkt odbicia i zaplecze merytoryczne. Widziałam, co powtarza się w historiach dorosłych, jakie punkty są najbardziej bolesne, co wspominają najchętniej. Może gdybym miała swoje dziecko albo jakieś zaprzyjaźnione dziecko wśród bliskich mi osób ten etap nie byłby potrzebny – a może wciąż okazałby się niezbędny… Realnie był bardzo ważny i pozwolił mi ruszyć z pracami. Co istotne – wydarzył się jeszcze przed aplikowaniem przeze mnie do konkursu organizowanego przez Centrum Sztuki Dziecka. Był to więc swego rodzaju pre-development.

Drugim krokiem było przeanalizowanie danych zastanych dostępnych w Internecie. Sprawdzenie statystyk i przeczytanie dostępnych raportów pozwoliło sprawdzić, czy temat niechęci do WF-u jest tematem dotyczącym współczesnych osób nastoletnich. Analiza danych utwierdziła mnie w ważności zagadnienia i konieczności napisania sztuki na temat lekcji, które zamiast uwalniać ciała – zniewalają je.

Tak przygotowana weszłam w pięciomiesięczny program pisarski. Na pierwszym spotkaniu z moim zespołem – już wspomnianym opiekunem procesu twórczego Piotrem Morawskim oraz koordynatorką z ramienia CSD, Magdaleną Przybylską – zadałam pytanie „JAK?”. Jak mam to napisać? Jak mam oddać perspektywę nastoletnią? Jak sprawić, że tekst będzie można poczuć?

Nie oczekiwałam od nikogo gotowego rozwiązania. Chodziło mi raczej o zbieranie tropów niż natychmiastowe dotarcie do celu. Od razu też określiłam, co kryje się pod tym „JAK?”, czyli z jakim problemem się mierzę. Zależało mi bowiem – jak to zwerbalizowałam i zapisałam w notatkach – na translacji ciała na język/tekst, a powinno to być ciało nastoletnie, bo to o nim, a nie o moim dorosłym ciele, miał być tekst. Żeby tego dokonać, musiałam nakreślić, jakie to ciało jest, co je charakteryzuje i – last but not least – jak to oddać scenicznie, bo przecież piszę nie tylko do druku, ale przede wszystkim do wystawienia (w moim przekonaniu bowiem sztuki teatralne nie powinny być literaturą, a tekstami na scenę).

Ciało nastoletnie dojrzewa, zmienia się, poci się, zaczyna po raz pierwszy krwawić – to oczywistość. Równie oczywiste, ale dla mnie ciekawsze było to, że ciało nastoletnie przeżywa emocje i funkcjonuje w ramach pewnych relacji w specyficznej grupie, jaką jest klasa. Dodatkowo ciało nastoletnie na lekcjach WF-u jest poddawane ocenie, co sprawia, że na lekcjach tych jest ciałem performującym. I ta ostatnia refleksja wyznaczyła ramy całej sztuki, która wpisana jest w konwencję teatru w teatrze. Oczywiście nie stało się to od razu.

Wiedziałam od samego początku, że zależy mi, aby w sztuce opisać stany cielesne, a nie sytuacje. Chciałam uniknąć obyczajowości i w związku z tym musiałam znaleźć odpowiedni do tego język. Co uruchamia mnie na poziomie cielesnym, a co uruchamiało mnie w szkole – to dwie różne kwestie. Moja świadomość ciała kiedyś i dziś to dwie różne historie. Jednak na każdego – i na osoby dorosłe, i na osoby nastoletnie – pewne bodźce działają uruchamiająco. Jeśli z czucia ciała w szkole pamiętam nieczucie, to co innego, mniej skomplikowanego, mogę uruchomić? Zmysły! WF jakoś pachnie, WF jakoś brzmi. Pot, gumowe tenisówki, stęchlizna. Odbijanie piłki, buty trące o parkiet, plaśnięcie materaca o podłogę. To działa na mnie – osobę dorosłą. To zadziałało również na osoby nastoletnie, z którymi się konsultowałam.

Co jeszcze? WF to fizyczne czynności. Ktoś (nauczycielka/nauczyciel) mówi komuś (uczennicom i uczniom), co ma robić. Oznacza to, że o tekście trzeba pomyśleć jak o instrukcji albo audioprzewodniku. Niech publiczność zastanowi się, jak się czuje w fotelach teatralnych. Całość musi być opowieścią z poziomu ciała patrzonego przez widzów. Ja nie jestem osobą nastoletnią, więc nie jestem uprawniona do udawania nastolatki. Niech więc postaci opowiadają same siebie. Niech za postaciami stoją osoby aktorskie. Niech to będzie jasno powiedziane w samym tekście, w którym osoby aktorskie obnażą to, że ich ciała tylko udają ciała nastoletnie.

Zaopatrzona w taką wiedzę teoretyczną ruszyłam na spotkania z młodzieżą. Pierwsze miało miejsce w LXVIII Liceum Ogólnokształcącym im. Tytusa Chałubińskiego w Warszawie i było możliwe dzięki uprzejmości Małgorzaty Kamińskiej, pełniącej tam funkcję psycholożki. Dostałam zgodę na wejście na jedną z lekcji WF-u. Zależało mi na roli obserwatorki. Byłam ciekawa, o czym na WF-ie się rozmawia. Jak się szybko okazało – nie rozmawia się o niczym. Padają tylko zdawkowe słowa, typu „łap” albo „ile do dzwonka”. Jednak obserwacja ta była bardzo owocna, ponieważ uświadomiła mi, że postaci sztuki powinny wypowiadać swoje myśli, a nie prowadzić rozbudowane dialogi. Przypomniałam sobie też, że lekcje wychowania fizycznego maja swoją własną choreografię i właściwie już podczas samej obserwacji stworzyłam scenę gry w siatkówkę, która polega tylko na zmianie miejsc (bo tak to wyglądało na obserwowanej przeze mnie lekcji).

Pierwsze spotkanie z młodzieżą zaowocowało więc jedną gotową sceną oraz decyzją o tym, żeby akcje streszczać w wypowiedziach i skupić się na budowaniu monologów wewnętrznych, które rozgrywają się w głowie uczennic i uczniów podczas lekcji wychowania fizycznego. Metodą, jaką tu zastosowałam, była OBSERWACJA. Uważna, czuła, empatyzująca. Obserwacja oczami i obserwacja ciałem, ponieważ wejście na salę gimnastyczną, na której nie byłam od czasów szkolnych zadziałało na mnie afektywnie.

Kolejne spotkanie z moimi potencjalnymi odbiorczyniami i odbiorcami miało miejsce w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej. Było możliwe dzięki Tomaszowi Daszczukowi – drugiemu laureatowi konkursu CSD, który w SCEK prowadzi zajęcia teatralne. Tutaj, poza przestrzenią szkoły, nie mogłam obserwować lekcji, ale mogłam sobie pozwolić na więcej, czyli na szczerą (bo bez obecności nauczyciela i poza murami szkoły) ROZMOWĘ z osobami nastoletnimi. Jednak zanim do niej doszło, zaproponowałam dziewięciu osobom, które były obecne na spotkaniu, krótki WARSZTAT pracy z ciałem – bo to przecież o ciele i przez ciało mieliśmy rozmawiać. Zdecydowałam się na przeprowadzenie ćwiczeń opartych o poczucie siebie, zwiększających świadomość ciała. Inspiracją do ułożenia planu warsztatu była dla mnie m.in. metoda Body-Mind Centering Body Mind Centering – metoda pracy z ciałem, wzmacniająca jego świadomość, której twórczynią jest Bonny Benbridge Cohen. Bywa nazywana anatomią doświadczalną. W ramach tej metody pracuje się m.in. z poczuciem skóry, mięśni i kości, z którego to poczucia wyprowadza się intuicyjny ruch [przyp. M.C.]. . Po około 30–40 minutach tych działań usiadłam z moimi rozmówcami w kole i zaczęliśmy rozmowę o tym, jak się czują po wykonanych ćwiczeniach, a następnie przeszliśmy do poczucia ciała na lekcjach wychowania fizycznego. Całą rozmowę nagrałam na dyktafon, a niektóre fragmenty także na kamerę.

Spotkanie w SCEK zaowocowało świetnym materiałem dokumentalnym, pokazującym mi różne punkty widzenia dotyczące lekcji WF-u, ponieważ wśród moich ekspertów byli zarówno zwolennicy tych zajęć, jak i osoby ich unikające. W kolejnym kroku przełożyło się to na napisanie przeze mnie piosenki-manifestu, w której bezpośrednio zacytowałam osoby nastoletnie, którym na końcu spotkania obiecałam, że oddam ich głos w sztuce.

Trzecie spotkanie miało miejsce w Szkole Podstawowej nr 205 im. Żołnierzy Powstania Warszawskiego w Warszawie. Zostało ono zorganizowane przez Centrum Sztuki Dziecka. Bardzo zadowolona ze spotkania w SCEK poszłam na nie z dużym entuzjazmem, który na miejscu szybko wyparował, ponieważ okazało się, że zaproponowany przeze mnie warsztat w ogóle nie spotkał się z zainteresowaniem szóstej klasy. Dzieci nie chciały wykonywać ćwiczeń, miały problem z zamknięciem oczu. Zrezygnowałam więc z warsztatu i przeszłam do rozmowy, podczas której… nikt nie chciał odpowiadać na moje pytania. Szybko zaczęłam analizować, co się dzieje i rozpoznałam wstyd. To także o nim jest WF. I o grupie, która w szkole w większości przypadków determinuje wszystko. Po niewypale warsztatu oraz rozmowy poprosiłam uczennice i uczniów o przygotowanie MAP PAMIĘCI. Szybko się okazało, że jeśli nie oczekuje się od nich, by mówili coś na głos przy koleżankach i kolegach, to są chętni do podzielenia się ze mną swoimi wspomnieniami i refleksjami.

Spotkanie w szkole podstawowej przyczyniło się do rozpoznania przeze mnie mechanizmów, które działają w klasie. Znałam je oczywiście z własnego doświadczenia, jednak były zagrzebane gdzieś na dnie pamięci. Natomiast przygotowane przez dzieci „dokumenty” stały się bazą słów używanych na lekcjach wychowania fizycznego oraz stanowiły swego rodzaju ankiety pokazujące, co na WF-ie jest „najfajniejszego”, a co „najgorszego”.

Zaopatrzona w wiedzę z tekstów teoretycznych, mając zebrane inspiracje oraz przede wszystkim będąc po trzech spotkaniach z młodymi ludźmi, usiadłam do pisania mojej sztuki. Tu wróciła samotność autorki, która znajduje się naprzeciwko pustego pliku w komputerze. Wkradła się prokrastynacja, czyli siadam do pisania, ale „jeszcze kawa, herbata, coś do jedzenia”, „tylko posprzątam pokój”, „może najpierw pójdę na spacer”. Tu pojawił też zawsze skuteczny, magiczny deadline. Ale i pojawiło się coś nowego w moim procesie twórczym: wsparcie w osobach Piotra i Magdy, którzy towarzyszyli mi na każdym etapie i z którymi wszystko mogłam przegadać. Nie sprawiło to, że proces pisania był mniej samotny, bo stricte do pisania usiadłam sama i dopiero gdy napisałam pierwszą wersję sztuki w całości, podzieliłam się nią z moim zespołem wsparcia. Sprawiło to jednak, że o tekście i jego kolejnych wersjach mogłam rozmawiać w bezpiecznej przestrzeni, z zaufanymi osobami i to przygotowało mnie do ostatniego kluczowego etapu, czyli KONSULTACJI GOTOWEGO TEKSTU Z MŁODZIEŻĄ, które poprzedziły konsultacje z psycholożką sportu Ewą Serwotką oraz językoznawczynią, specjalizującą się w języku młodzieżowym, prof. UJK dr hab. Anną Wileczek

Pisząc „Wychowanie Fizyczne”, miałam wiele założeń. Większość udało się zrealizować. Tekst ma rytm odbijanej piłki. Działa cieleśnie. Jest autentyczny psychologicznie. Jednak kluczowe od samego początku było dla mnie także to, że ma się podobać młodzieży, bo to dla niej piszę i to przede wszystkim ona, a nie ja czy ktokolwiek inny, ma być zadowolona. Dlatego ten ostatni etap był rozbudowany i gotową sztukę konsultowałam z kilkoma grupami nastoletnimi.

Pierwsza konsultacja była możliwa dzięki prof. UJK dr hab. Annie Wileczek. Pani profesor umówiła mnie na rozmowę online z trzema nastolatkami z rady młodzieżowej Obserwatorium Języka i Kultury Młodzieży Zob. Obserwatorium Języka i Kultury Młodzieży, https://obserwatorium-mlodziezy.ujk.edu.pl/o-projekcie/ (dostęp: 7 grudnia 2023) [przyp. M.C.]. . Było to spotkanie, które pokazało, że mój rozbudowany research się opłacił. Wszystkie trzy dziewczyny zgodnie stwierdziły, że to, co opisałam, naprawdę wydarza się w głowach osób nastoletnich, że dobrze uchwyciłam to, jak dużo analizują młode osoby. Jako specjalistki od języka poprawiły mnie też w kilku miejscach, dzięki czemu ostateczny tekst brzmi lepiej. Poza tym nie miały uwag, pogratulowały sztuki i powiedziały, że czekają na jej wystawienie w teatrze.

Z drugą grupą osób nastoletnich skontaktował mnie Michał Buszewicz, który pracował z nią nad spektaklem „2030” w TR Warszawa. Osoby te wskazały, że podoba im się głos do widowni wpisany w tekst, co do którego miałam obawy, że nie zarezonuje z moją grupa odbiorczą. Nastolatki i nastolatkowie doceniły także tempo tekstu. Podczas spotkania – które odbyło się w formule online – usłyszałam, że „tekst jest świetny”, „realnie przedstawia WF i jego dynamikę” i że „to ciekawe, że można napisać sztukę o lekcji”. Jeśli chodzi o uwagi, to były trzy. Pierwsza: że brakuje motywu szatni (z którego świadomie zrezygnowałam, uważając, że jest to temat na osobną sztukę). Druga: że pominęłam osoby, które siedzą na ławce, a to jest „osobny habitat”. Trzecia: że brakuje motywu kłótni o punkty. Druga i trzecia uwaga przyczyniły się do uzupełnienia przeze mnie tekstu o wskazane wątki.

Trzecią i ostatnią grupą młodzieżową, z którą konsultowałam tekst, była młodzież tworząca grupę teatralną w SCEK, z którą spotkałam się wcześniej na etapie researchu przed pisaniem. Zależało mi bowiem na zderzeniu ich oczekiwań z efektem mojej pracy. W tym przypadku ponownie otrzymałam pozytywny feedback. Docenione zostało zbudowanie przestrzeni sali gimnastycznej i spore spektrum emocji. Korekty dotyczyły natomiast zasad dotyczących gry w siatkówkę, które błędnie przedstawiłam (uwidaczniając, że nie nauczyłam się ich dobrze na swoich lekcjach WF-u).

Po konsultacjach przyszedł czas na szlify, ostateczne czyszczenie tekstu i zastanawianie się, czy każde słowo jest na pewno odpowiednie i znajduje się w dobrym miejscu. Na pracę bardzo żmudną i rzemieślniczą, napędzaną jednak energią, którą dał mi pozytywny feedback osób nastoletnich.

Pięciomiesięczny proces pisania pokazał mi, że nie można pisać dla młodzieży bez udziału młodzieży, bo choć tekst fizycznie pisałam sama, to bez zasilenia wiedzą ekspercką osób nastoletnich nie powstałby w takim kształcie, w jakim ostatecznie został wydany. Gdyby nie otwartość młodych ludzi, ich uznanie wartości i sensu mojej pracy, wszystkie historie i refleksje, którymi się ze mną podzielili, nie napisałabym sztuki, która jest głosem młodzieży. Obserwacje, rozmowy, mapy myśli, a w końcu konsultacje gotowego tekstu uważam za bardzo ważne etapy mojej pracy. Bo pisanie to dla mnie nie natchnienie, które skądś spływa, a ciężka praca, która, aby była owocna – musi być zasilana.

Nie mogę nikomu zagwarantować, że zastosowanie obranych przeze mnie metod przyniesie każdorazowo założony efekt. Jestem jednak przekonana, że w mojej pracy na sukces przełożyło się traktowanie osób nastoletnich jako ekspertów, budowanie partnerskich, równoległych relacji oraz szczerość i otwartość z mojej strony. A przede wszystkim –autentyczność, ponieważ żadna z wymienionych przeze mnie rzeczy nie była udawana. Osoby nastoletnie naprawdę były dla mnie ekspertami, ja nie stawiałam się w pozycji wyższościowej jako autorka i w jasny sposób komunikowałam mój cel.

Na to, czy moja sztuka zostanie wystawiona i będę miała okazję ją wyreżyserować, nie mam oczywiście wpływu. Mam jednak nadzieję, że osoby zarządzające teatrami w Polsce docenią głos młodych i wkrótce wybrzmi on z jakieś sceny teatralnej. Po całym procesie twórczym jestem bowiem przekonana, że młodzież chciałaby go usłyszeć. Tak sama mi powiedziała.

 

Monika Czajkowska – reżyserka teatralna i filmowa, scenarzystka, dramaturżka i dramatopisarka. Doktorantka na Wydziale Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej w PWSFTviT w Łodzi, wykładowczyni akademicka (PWSFTViT w Łodzi, AT w Białymstoku). Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi, Wydziału „Artes Liberales” na Uniwersytecie Warszawskim oraz Szkoły Teatru Iwana Wyrypajewa. Zdobywczyni Nagrody Marszałka Województwa Pomorskiego za reżyserię spektaklu „Podejdź bliżej” oraz III Nagrody Publiczności w konkursie MONOTEATR #wdomu za monodram filmowy „Ofelia. Działanie (nie)będzie potępione”. Laureatka stypendium MKiDN – Kultura w sieci, dzięki któremu stworzyła projekt „Części ciała. Doświadczenie obecności”. Zwyciężczyni 34. Konkursu na Sztukę Teatralną Dla Dzieci i Młodzieży, organizowanego przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, w ramach którego napisała sztukę „Wychowanie Fizyczne”. Jako reżyserka współpracowała m.in. z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu, Teatrem w Oknie w Gdańsku, Teatrem im. Jana Kochanowskiego w Opolu, Teatrem im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, Teatrem Lalki i Aktora w Wałbrzychu oraz Teatrem im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Ma na koncie wiele krótkich form audiowizualnych (zarówno autorskich, jak i wykonywanych na zlecenie), obecnie pracuje nad swoim filmowym debiutem pełnometrażowym. Tworzy na styku teatru i filmu, od pewnego czasu poszerza swoją działalność twórczą o video arty i performance. Swoje praktyczne działania poddaje refleksji teoretycznej.

 

Czytaj inne

Od okresu melodii do okresu wyrazu – o komunikacji niewerbalnej z małymi odbiorcami i metodach tworzenia spektakli dla najnajów

28.12.2023

„Projekty artystyczne z użyciem czy to znaków polskiego języka migowego, opatentowanych metod takich jak bobomigi Danuty Mikulskiej, czy po prostu naturalnych znaków i gestów służą wspieraniu i budowaniu komunikacji autentycznej, spotkaniu twarzą w twarz, oraz zwracają uwagę na negatywne skutki popularyzacji komunikacji cyfrowej”.

Czytaj dalej

Czy dzieci i wilki uratują świat? Relacje „istot głęboko czujących” w dramatopisarstwie Katarzyny Matwiejczuk dla młodej widowni

21.04.2023

„Katarzyna Matwiejczuk proponuje namysł nad ekologią głęboką, której przedstawicielami są dzieci. W przeciwieństwie do zwolenników ekologii płytkiej, świadomych realnych przecież zagrożeń ekologicznych, bohaterowie opisanych sztuk nie szukają doraźnych rozwiązań […]”.

Czytaj dalej

Niedorosłe dorosłości. Co o czasie, przemijaniu oraz dojrzewaniu mówią Pourveur, Park i Bukowski?

27.03.2023

O refleksji nad subiektywnością czasu i odkrywaniem siebie w różnych okresach życia w dramatach Pourvera, Parka i Bukowskiego.

Czytaj dalej

Poszukiwanie samej siebie. Strategie reprezentacji bohaterów w teatrze dla młodzieży

16.02.2023

„Teatr dla młodzieży musi spełnić oczekiwania jednej z najbardziej wymagających grup odbiorczych. Jak ciekawie przedstawić postawy światopoglądowe młodych bohaterów?”

Czytaj dalej

Nowy język. PJM w spektaklach dla dzieci

29.06.2022

Krytyczka Katarzyna Lemańska analizuje wykorzystanie polskiego języka migowego w najnowszej dramaturgii dla młodych odbiorców i odbiorczyń. Jak osoby tworzące sztukę performatywną dopasowują się do potrzeb zróżnicowanej widowni?

Czytaj dalej

Co będziesz robił w sąsiedniej celi? – kilka subiektywnych myśli o tym, jak się rozwijać jako autor lub autorka sztuk dla młodej widowni w Polsce

21.02.2022

Jak się rozwijać jako autor lub autorka sztuk dla młodego widza? W jaki sposób doskonalić warsztat? Gdzie szukać inspiracji i tematów? A przede wszystkim – jak dotrzeć na teatralne sceny?

Czytaj dalej

Wycofać się i przeczekać. Hikikomori jako strategia przetrwania?

29.12.2021

Radykalną formą odosobnienia jako sposobu życia i zarazem metodą radzenia sobie z problemami jest hikikomori. Zjawisko to stało się głównym tematem sztuki Holgera Schobera, która ukazała się w 31. zeszycie „Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży”. Dzieło austriackiego autora udowadnia, że współczesna dramaturgia przeznaczona dla młodej widowni nie stroni od tematyki zaangażowanej społecznie, antycypując szerzej nieznany problem socjologiczny, polegający na rewolucyjnym podważeniu dotychczasowych praktyk współbycia z innymi.

Czytaj dalej

O empatii w dramatach dla młodzieży. Przegląd

03.06.2020

Empatyzowanie z postaciami umożliwia podobieństwo przedstawionych w dramacie relacji między bohaterami czy trudnych decyzji do sytuacji, z jakimi spotykają się młodzi ludzie. W ten sposób postaci stają się reprezentantami młodych widzów, ale również ich potencjalnymi znajomymi, przyjaciółmi, odbiciem osób spotykanych w realnym życiu.

Czytaj dalej

Odnaleźć właściwe słowa. Motywy tanatyczne w najnowszej dramaturgii dla dzieci i młodzieży

15.04.2020

Od kilkunastu lat w literaturze dziecięcej i młodzieżowej trwa moda na podejmowanie trudnych tematów, takich jak: choroba, śmierć, wojna, przemoc, wykluczenie czy nieudane relacje z rodzicami. Tematyki tabu nie mogło, oczywiście, zabraknąć w najnowszej dramaturgii dla dzieci i młodzieży, która podąża za nowymi trendami i kierunkami równie szybko jak jej epicka siostra. Autorką tekstu jest Marlena Jasińska-Denst.

Czytaj dalej

(Nie)czytanie dramatu

15.03.2020

W latach 90. ubiegłego wieku narodziła się osobna forma scenicznej realizacji tekstu – określana jako czytanie dramatu, będąca efektem pojawienia się fali nowej dramaturgii. Dziś jest już powszechną metodą na prezentację utworów dramatycznych zarówno tych przeznaczonych dla dorosłych, jak i niedorosłych odbiorców. Autorką tekstu jest Katarzyna Mazur-Lejman.

Czytaj dalej