Elipse
Powrót

Szkice

02.10.2018

Intensywnie, ale czy efektywnie? – Karol Suszczyński o warsztatach w Obrzycku

autor: Karol Suszczyński

O warsztatach dramatopisarskich organizowanych w Obrzycku słyszałem nie raz. Mówili o nich znajomi, którzy byli tam uczestnikami, informowały artykuły w prasie drukowanej czy na portalach internetowych, zawsze przychodziły na myśl w chwili sięgania po kolejny, świeżo wydany tom Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży. Tym bardziej zaproszenie od Zbigniewa Rudzińskiego do uczestnictwa w tegorocznym, dwudziestym siódmym już zjeździe, przyjąłem z nieskrywaną radością.

Od dawna chciałem zobaczyć jak wyglądają prace warsztatowe, czym się charakteryzują i co wyróżnia je na tle innych tego typu spotkań. A przy okazji chciałem też poznać grono młodych, zdolnych i utalentowanych autorów. Wiadomo, w tym zawodzie kontakty przede wszystkim.

Wysłany miesiąc przed wydarzeniem program zapowiadał się imponująco i niezwykle intensywnie: podsumowanie 29. Konkursu na Sztukę Teatralną wraz z uhonorowaniem laureatów, czytania dwóch wyróżnionych tekstów, rozmowy autorów z jurorami, promocja kolejnych zeszytów Nowych Sztuk…, kilka prelekcji tematycznych, wypowiedzi dyrektorów teatrów, spotkanie z gościem specjalnym, dramaturżką Karin Serres z Francji, i wspólne oglądanie rejestracji próby generalnej jej Jagody i niedźwiedzi, ze Sceny Wspólnej w Poznaniu oraz wieczorne rozmowy przy ognisku przeznaczone na autoprezentację autorów i uczestników-prelegentów. I to wszystko raptem w ciągu czterdziestu ośmiu godzin! Prawdziwe wyzwanie pod koniec lata, a zarazem zapowiedź kolejnego, pracowitego sezonu.

Warsztaty odbyły się miedzy 8 a 10 września – taki wydłużony weekend. Organizacyjnie wszystko przebiegało sprawnie, można nawet z całą stanowczością stwierdzić, że nader sprawnie. Podczas gdy rozmawialiśmy, słuchaliśmy wykładów i czytań czy oglądaliśmy nagrania, poza salą konferencyjną urzekającego Dom Pracy Twórczej i Wypoczynku Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu szykowano kolejne części programu czy rozpalano ogniska. Jedynymi niepokornymi byliśmy my sami, niekiedy – już ze zmęczenia – przeciągając przerwy, czy niesfornie rozchodząc się po należącym dawniej do rodziny Raczyńskich parku. Pogoda w trakcie warsztatów zachęcała do takich ucieczek, ale w końcu i tak wracaliśmy w komplecie na naszą salę obrad.

Zapewne to nie zbieg okoliczności, że w tym roku program bardzo silne osadzono wokół tematu teatru lalek. Wystąpienia trójki teoretyków: Haliny Waszkiel, Marka Waszkiela i moje; prezentacja dyrektor Śląskiego Teatru Lalki i Aktora Ateneum w Katowicach Małgorzaty Langier oraz czytanie wyróżnionego dramatu Magdy Mrozińskiej Marylka i mama z kałuży w reżyserii Artura Romańskiego z Teatru Animacji w Poznaniu (oczywiście przy udziale aktorów różnych poznańskich scen) nie pozostawiały złudzeń co do intencji organizatorów: teatr lalek ma potencjał i można w nim odnieść sukcesy – odkrywajmy więc go. Na marginesie dodam, że jury Konkursu także zdominowane było przez osoby zawodowo związane z tą dziedziną sztuki.

Z wymienionych zdarzeń na szczególną uwagę zasługuje wypowiedź Haliny Waszkiel zatytułowana Dramaturgia teatru lalek. Jak było, jest i będzie? Miała ona charakter silnie dydaktyczny i skupiała się na potrzebie uwrażliwienia piszących na wszechstronne możliwości teatru innych środków wyrazu oraz zachęcała autorów do świadomego wprowadzania postaci, których sceniczne kształty nie są wcale oczywiste. To bardzo ważny głos. Uzmysłowienie twórcom jak wiele ciekawych form można dziś kreować na scenie, jak bogaty, różnorodny i w zasadzie nieograniczony jest teatr lalek oraz co możemy zyskać wychodząc poza grono standardowych i powtarzających się od lat w tekstach bohaterów, już w trakcie wykładu inspirowało do barwnych i niecodziennych przemyśleń. Obyśmy ich owoce zbierali niebawem garściami.

Swoistym dopełnieniem tej wypowiedzi – choć poprzedzającym ją w czasie – był wykład Marka Waszkiela Dlaczego teatr lalek? Z jednej strony mówca skupił się na opisaniu różnorodności i wszechstronności sztuki lalkarskiej nie tylko w kraju, ale i na świecie (wielość pokazanych na materiałach filmowych form jak zwykle zachwyciła odbiorców), z drugiej wykazywał coraz bardziej zauważalną i coraz głośniej dyskutowaną potrzebę stałej współpracy reżysera z dramaturgiem (zarówno w teatrach instytucjonalnych, jak i pośród grup i twórców niezależnych). Jeśli chcemy, żeby teatr lalek czy teatr dla dzieci rosły w siłę, rozwijały się i nie pozostawały w tyle za innymi dziedzinami sztuki, musimy jasno określi zadania osób, które je tworzą. Przez długie lata głównie do reżyserów (czasem kierowników literackich) należał obowiązek adaptacji oraz różnych innych działań związanych z przygotowaniem tekstu do inscenizacji. Dziś są już od tego osoby mające odpowiednie przygotowanie, wykształcenie, narzędzia i to właśnie na nich należy się skupić. A zadaniem warsztatów w Obrzycku jest powiększanie grona tych osób.

Karin Serres w swojej wypowiedzi Współczesna dramaturgia dla dzieci i młodzieży we Francji, w Europie, na świecie z perspektywy historycznej szczegółowo omówiła sposób funkcjonowania instytucji i teatrów, które w jej kraju odpowiedzialne są za wychowywanie najmłodszych. Wyszła też poza granice Francji, aby pokazać jak to zagadnienie realizowane jest w innych krajach. Jej bogata w wątki prelekcja skupiła się na temacie edukowania poprzez sztukę, zagadnieniu teatru w szkole, a także na problemie relacji jakie tworzą się na nie tylko na linii szkoła-rodzina, ale też twórca-odbiorca. W ocenie Serres teatr powinien aktywnie i świadomie uczestniczyć w życiu społecznym, reagując na różnego rodzaju sytuacje, tym samym wdrażając kompleksowe myślenie o sztuce dla dzieci.

Uzupełnieniem powyższej prelekcji był podwójny głos Joanny Żygowskiej i Jerzego Moszkowicza Interaktywność w sztuce, w dramacie i teatrze dla dzieci/młodzieży, omawiający temat wspólnototwórczej funkcji niektórych elementów wyróżnionych tekstów. W tym roku bowiem w Konkursie ustanowiono nagrodę specjalną dla sztuki projektującej interaktywność w obszarze artysta-widownia. Tematowi temu poświęcone będzie przyszłoroczne Biennale Sztuki dla Dziecka, zatytułowane „Spotkanie na Widowni”. Nagroda i wypowiedzi miały zatem przygotować podłoże do kolejnych refleksji naukowych, a również do dalszych działań samych dramatopisarzy.

Moim zadaniem było zaś podsumowanie wydarzeń minionego sezonu, przy czym skupiłem się przede wszystkim na festiwalowym szaleństwie, które wyjątkowo w tym roku – z powodu opóźnionego przez MKiDN ogłoszenia wyników konkursu „Teatr i Taniec” finansującego większość artystycznych eventów – zagęszczone było w przestrzeni sześciu tygodni. To łącznie kilkadziesiąt spektakli i drugie tyle wydarzeń towarzyszących, z których szczęśliwie dało się wyłowić kilka, a może kilkanaście naprawdę ciekawych, wartościowych i wymagających omówienia dzieł teatralnych. A powstały one zarówno w nurcie teatru lalkowego kierowanego do młodszych i starszych widzów, jak też teatru dramatycznego dla dzieci i młodzieży.

Z pozostałych punktów programu przywołać trzeba jeszcze rozmowy z jurorami – był to tak na dobrą sprawę jedyny moment, kiedy autorzy mogli skupić się na sobie i swojej twórczości, dowiedzieć się gdzie popełniają błędy, co mogą zrobić, żeby usprawnić swój warsztat, gdzie mają szukać rozwiązań, kogo powinni poczytać, aby znaleźć odpowiednie tropy. To także chwila, w której dostawali jasny komunikat za co się ich chwali i ceni, albo co sprawia, że prześcigają pozostałych. Ale to niestety formy sprowadzone do rozmów indywidualnych i czerpią z nich jedynie rozmówcy.

Ciężko znosimy krytykę, wiadomo. Bywa nawet gorzej, gdy do dyskusji czy opiniowania dopuścimy szersze grono. Jednak właśnie wspólna rozmowa, skupiająca się na zaletach wyróżnionych w Konkursie utworów, wskazująca ich ponadprzeciętność, nowe sposoby myślenia czy kształtowania tekstu, powinna być silnym punktem warsztatów. Widać było też potrzebę takiego dialogu pośród samych uczestników. Niestety na to zabrakło miejsca.

Gdy zmęczenie prelekcjami dawało już w kość, organizatorzy przełamywali program małymi wydarzeniami artystycznymi. Wspomniane czytanie wyróżnionego dramatu Mrozińskiej oraz Wady serca, docenionego w Konkursie tekstu Przemysława Jurka (przygotowanego tym razem przez uzdolnioną młodzież z Klubu Przy Wspólnej), pozwoliły lepiej zapoznać się z utworami, wywołały dyskusję i dały chwilę na przyjemny i konieczny odpoczynek.

Wszystko pięknie i wspaniale, a jednak w pewnym momencie coś zaczęło niepokojąco uwierać, wzbudzać moją niepewność i wątpliwości. Czy aby elementów programu nie jest za dużo – zacząłem głośno szukać przyczyn moich obiekcji. „Za dużo? Nie byłeś w poprzednich latach!” – skonstatowała radośnie Marta Guśniowska. Więc co? Jeszcze raz przeanalizowałem plan, punkt po punkcie, i uzmysłowiłem sobie, że wszelkiego rodzaju spotkania, prelekcje i inne działania oddalają uczestników od istoty zjazdu zakomunikowanej już w tytule, czyli samych warsztatów. A w zasadzie nie widzę ich prawie wcale…

Działania warsztatowe kojarzą mi się przede wszystkim z pewnymi praktycznymi aktywnościami w obrębie danej dziedziny, których efektem jest poszerzenie horyzontów wiedzy i umiejętności ich uczestników. Jadąc do Obrzycka byłem nastawiony na podpatrywanie różnych ćwiczeń, zajęć, konwersatoriów, które pozwolą autorom – nawet tym niekoniecznie już początkującym – usprawnić ich technikę pisania, zdobyć wiedzę o nowych stylach, trendach, czy chociażby wskażą tematy i problemy warte poruszenia w kolejnych tekstach. Wydaje mi się też, że sami autorzy mieli potrzebę wymiany myśli, na co kilkukrotnie zwróciła uwagę Malina Prześluga, próbując wywołać przy ognisku temat: „Co robicie, kiedy dochodzicie do ściany. Kiedy nie wiecie, jak przeskoczyć jakiś problem”. Niestety bezskutecznie. Rygor narzuconego porządku brał górę.

Nie jest moją intencją demonizowanie warsztatów, mam wręcz pełne przekonanie, że uczestnicy wrócili bogatsi o nową wiedzę i doświadczenia. Wydaje mi się jednak, że takie spotkania powinny intensywnie skupić się na pracy, której drobne efekty widzimy i prezentujemy jeszcze na miejscu, natomiast jej kontynuacja dokonywać się będzie już indywidualnie. Krótko mówiąc: laureaci Konkursu na Sztukę Teatralną, powinni dostać „prezent” wielokrotnie złożony, różnorodny i wymagający dalszego jego „odpakowywania” po powrocie do domów. My zaś spotkaliśmy się we wspaniałym miejscu, w cudownej atmosferze, w przestrzeni, która nastrajała do działań, ale dominującą czynnością było aktywne słuchanie. Teraz czekamy już tylko na jego efekty…

Czytaj inne

A może by tak o adaptacji? Kilka pytań

23.07.2024

„Można podczas pracy nad jedną adaptacją doświadczyć jednego potężnego kryzysu i po wyjściu z niego spokojnie podryfować bez przeszkód dalej.”

Czytaj dalej

Na głowie się nie mieści

29.03.2024

„W jakim stopniu udaje się w teatrze dla młodej widowni zachować uniwersalność charakteryzującą większość picturebooków – ich nieprzystawalność klasyfikacjom wiekowym odbiorców?”

Czytaj dalej

Czemu Antek boi się trolli?

27.03.2024

„[…] bardzo ważne jest odtabuizowanie języka i tematów związanych życiem i twórczością osób z niepełnosprawnościami”.

Czytaj dalej

Nic o nas bez nas

13.03.2024

O głosie dziecka w teatrze dla młodej widowni oraz sposobach pracy z dziećmi podczas realizacji spektakli pisze Katarzyna Lemańska.

Czytaj dalej

Od okresu melodii do okresu wyrazu – o komunikacji niewerbalnej z małymi odbiorcami i metodach tworzenia spektakli dla najnajów

28.12.2023

„Projekty artystyczne z użyciem czy to znaków polskiego języka migowego, opatentowanych metod takich jak bobomigi Danuty Mikulskiej, czy po prostu naturalnych znaków i gestów służą wspieraniu i budowaniu komunikacji autentycznej, spotkaniu twarzą w twarz, oraz zwracają uwagę na negatywne skutki popularyzacji komunikacji cyfrowej”.

Czytaj dalej

Jak pisać z młodzieżą, a nie tylko dla młodzieży? – case study z pisania sztuki „Wychowanie Fizyczne”.

14.12.2023

„Do każdej wyprawy należy się przygotować. Myślę, że do wyprawy mającej służyć researchowi do pisania sztuki – szczególnie”.

Czytaj dalej

Czy dzieci i wilki uratują świat? Relacje „istot głęboko czujących” w dramatopisarstwie Katarzyny Matwiejczuk dla młodej widowni

21.04.2023

„Katarzyna Matwiejczuk proponuje namysł nad ekologią głęboką, której przedstawicielami są dzieci. W przeciwieństwie do zwolenników ekologii płytkiej, świadomych realnych przecież zagrożeń ekologicznych, bohaterowie opisanych sztuk nie szukają doraźnych rozwiązań […]”.

Czytaj dalej

Niedorosłe dorosłości. Co o czasie, przemijaniu oraz dojrzewaniu mówią Pourveur, Park i Bukowski?

27.03.2023

O refleksji nad subiektywnością czasu i odkrywaniem siebie w różnych okresach życia w dramatach Pourvera, Parka i Bukowskiego.

Czytaj dalej

Poszukiwanie samej siebie. Strategie reprezentacji bohaterów w teatrze dla młodzieży

16.02.2023

„Teatr dla młodzieży musi spełnić oczekiwania jednej z najbardziej wymagających grup odbiorczych. Jak ciekawie przedstawić postawy światopoglądowe młodych bohaterów?”

Czytaj dalej

Nowy język. PJM w spektaklach dla dzieci

29.06.2022

Krytyczka Katarzyna Lemańska analizuje wykorzystanie polskiego języka migowego w najnowszej dramaturgii dla młodych odbiorców i odbiorczyń. Jak osoby tworzące sztukę performatywną dopasowują się do potrzeb zróżnicowanej widowni?

Czytaj dalej