Elipse
Powrót

Szkice

09.10.2019

Polityczność teatru dla młodych widzek i widzów

autor: Piotr Morawski

Tekst powstał na potrzeby spotkania „Wydarzenia sezonu – premiery, festiwale, inicjatywy, wydawnictwa, wystawy, konferencje” odbywającego się w ramach 28. warsztatów dramatopisarskich w Obrzycku.

„Na temat «Odlotu» dyskutowałem z grupą młodych teatrologów i wyszło, że byli zupełnie nieczuli na piękno animowania tych wielkich bocianów czy wymyślonego tam Marabuta, absurdalnego anarchisty. Analizowali tylko wymowę przedstawienia. Wymowa dotyczyła istotnej sprawy tolerancji wobec obcych, ale była dość oczywista i banalna na tle wspaniałości animowanego obrazu” – mówił Jacek Sieradzki w rozmowie z Markiem Waszkielem. Rozmowa dotyczyła teatru lalek, a konkretnym przykładem był spektakl Janni Yongue z poznańskiego Teatru Animacji (prem. 4 lutego 2017), w którym młodzi teatrolodzy nie dostrzegli wirtuozerii pracy lalkarzy, lecz tylko generowane przez twórców sensy.

Zawsze się pewnie można kłócić o to, co kto w spektaklach zauważa, na co zwraca uwagę i co docenia. Jednak po zeszłorocznej, dwudziestej piątej, edycji Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej, miałem wrażenie, że w dyskusji – wątłej, ściśle środowiskowej, nieprzebijającej się do branżowego mainstreamu (choć miesięcznik „Teatr” w tegorocznej edycji rankingowej poświęcił wreszcie miejsce teatrowi dla dzieci i młodzieży) – najbardziej brakuje mówienia o znaczeniach, o tym, co ze spektakli dla młodszej widowni wynika dla jej edukacji czy szerzej – życia społecznego.

Bo teatr – czy ktoś sobie tego życzy czy nie – jest ze swej natury polityczny. Znaczy to – na elementarnym poziomie – tyle, że pokazuje się w nim różne ciała, różne zachowania czy postawy. Ustala się albo negocjuje normy zachowań. Teatr może istniejące normy kwestionować, podważać pokazując inne ciała i inne postawy niż te uznawane w społeczeństwie za normatywne; albo może je utrwalać, reprodukując obrazy istniejące w rzeczywistości i tym samym konserwować istniejący porządek rzeczy. Teatr dla młodszych widzek i widzów także – a może nawet tym bardziej.

Przedstawienia dla dzieci i młodzieży zgłaszane do dwudziestej piątej edycji Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej bywały wirtuozerskie, odkrywcze formalnie, ciekawe plastycznie. Lecz nie o tym chciałem rozmawiać, lecz właśnie o tym, jaką wizję świata, społeczeństwa, rodziny pokazują. Pod tym względem był to teatr jednak konserwatywny – przede wszystkim jeśli chodzi o pokazywanie ról społecznych. Czy więc teatr dla dzieci i młodzieży może być seksistowski? Ależ oczywiście. Nie trzeba tu wcale złej woli, wystarczy brak refleksji i uznanie, że „tak już jest”, „tak jest świat urządzony” i że jest to naturalne, jakie role w społeczeństwie mają pełnić kobiety, a jakie mężczyźni.

Pierwszym spektaklem, w którym mnie to uderzyło był „Ulf i Balon” Magdy Żarneckiej i Przemysława Jaszczaka z poznańskiego Teatru Animacji (prem. 3 października 2018). Spektakl opowiada o przemianie chłopca, tytułowego Ulfa, który z niedającego się znieść dziecka, staje się miły i sympatyczny. Pozytywną bohaterką historii jest Pola, której matka jest w szpitalu, więc ona musi w związku z tym ogarnąć tłum braci i ojca – oprać, oprasować, wykarmić, zrobić zakupy. Odpowiedzialny za kostiumy Adam Królikowski dołożył jej nawet koronę w kształcie domu – bo naprawdę ma na głowie cały dom. Spotkanie dwójki bohaterów jest dla Ulfa przełomem, pod wpływem dziewczyny chłopak się zmienia. A co ma z tego Pola? Refleksję, że może powinna trochę bardziej korzystać z dzieciństwa. I zegarek, który dostaje od Ulfa, bo ten ma akurat kaprys, żeby kogoś obdarować i poczuć się lepiej. Rozumiem, że nie taki przekaz był intencją twórców, jednak poznańskie przedstawienie reprodukuje całą masę szkodliwych społecznie schematów, zamiast się im przyglądać i próbować je podważać.

Genderowy test z trudem zdają też „Sprzedawcy bajek” z bydgoskiego Teatru Polskiego im. Hieronima Konieczki. Tu cała fabuła polega na przebierankach – siostra przebiera się za chłopaka, brat za dziewczynę. Wynika z tego cała masa nieporozumień. Można sobie wyobrazić, co dzieje się dalej – jest masa śmiechu, bo król nastaje na mężczyznę w kobiecym przebraniu, a przebrana za mężczyznę komediantka prawie całuje się z księciem. I robi się niepewnie, bo co prawda widzowie wiedzą, że tu wszystko jest zgodnie z obowiązującym porządkiem społecznym, ale lęk przed homoerotyczną relacją daje się wyczuć. Na szczęście, gdy ma już dojść do pocałunku, udaje się przywrócić ład i wszyscy mogą odetchnąć z ulgą.

Jasne, w obu przypadkach nie tu jest temat, spektakle są o czymś innym, a jednak siłą rzeczy tematyzują role społeczne i tożsamości seksualne – robią to jednak nazbyt powierzchownie, przyjmując za oczywiste to, co oczywiste wcale nie jest. Bo kontekstu dla tych spektakli nie budują przecież książeczki dla dzieci o ślimaku Samie i rozbudowana edukacja seksualna w szkołach, lecz raczej konserwatywna opowieść o patriarchalnym społeczeństwie, która staje się matrycą także dla dziecięcego i młodzieżowego teatru.

Nie zawsze, rzecz jasna. Bo trzeba w tym kontekście koniecznie wspomnieć o – wcale nie tak efektownym jak wymienione wyżej przedstawienia – spektaklu zrealizowanego w koprodukcji szczecińskiej „Pleciugi” i warszawskiego „Baja”, „Maleńkie królestwo królewny Aurelki” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel i Ewy Piotrowskiej (prem. 5 listopada 2018). Tu autorka do spółki z reżyserką wygrywają właśnie temat księżniczek i rycerzy. Tytułowa bohaterka wtłaczana w dworskie, a jakże patriarchalne, formy w końcu się buntuje, rozbrajając baśniową narrację o kobiecości i męskości. Same baśnie – grane przecież masowo w teatrach dla dzieci – nie są z dzisiejszej perspektywy ani neutralne, ani naturalne.

Przedstawianie męskości i kobiecości na dziecięcych i młodzieżowych scenach to jeden z poważniejszych problemów. Ale nie jedyny. „Odlot”przywoływany w „Dialogowej” rozmowie z Markiem Waszkielem, choć w założeniach był niewątpliwie opowieścią o tolerancji, posługiwał się obrazami, które odmienność stygmatyzują, jak ptak, który cały czas przekręca słowo „Europa”. Znów – jak w przypadku spektakli pokazujących kobiecość i męskość – chodzi nie tyle o fabułę, ile o obrazy, a nawet sposób obecności scenicznej postaci. Kiedy w koprodukowanym przez Teatr Polski w Poznaniu i Teatr Animacji spektaklu „27 grudnia” Klaudii Hartung-Wójciak (prem. 28 grudnia 2018) Jakub Skrzywanek przywraca na scenie postaci obcokrajowców biorących udział w powstaniu wielkopolskim, grają ich aktorzy i aktorki Teatru Animacji. Kameruńczyka, Włocha i Mandżura gra się w lalkach, a prawdziwych Polaków aktorzy Polskiego grają w planie żywym. Nawet wbrew intencji twórców ta strategia obsadowa siłą rzeczy odczłowiecza nie-Polaków.

Ryzykowne są też w mojej opinii pomysły takie jak w „Gnieździe” Marii Wojtyszko, wyreżyserowanym przez Roberta Drobniucha w kieleckim „Kubusiu” (prem. 27 września 2018), gdzie na początku pada pytanie o to, kto jest Polakiem i czy każdy kto chce może nim być. Dziecięca publiczność reaguje żywiołowo, dając się wpuszczać w zastawiona pułapkę. A może raczej artykułując nabyte w domu i w szkole wzorce. Tyle, że realizatorzy nic z tym nie robią, nie starają się problematyzować reakcji młodszych widzek i widzów, co w gruncie rzeczy również utwierdza opinie, że chyba jednak nie każdy kto chce może być Polakiem. Opowieść o Lechu, Czechu i Rusie – bo „Gniazdo” jest wariantem opowieści założycielskiej – w „Kubusiu” również obficie operuje stereotypami – Rus jest jakby głupszy, a Czech – śmieszny. Lech za to sympatyczny, choć trochę naiwny. Za trójką braci podąża jeszcze Wanda, którą trzeba wydać za mąż, happy end nadchodzi, gdy Vojta wypędza pogańskie demony i chrzci bohaterów. Zgoda, streszczenie jest nieco tendencyjne, jednak to wszystko jednak w „Gnieździe” jest. Efektowny spektakl w gruncie rzeczy konserwuje narrację o polskości (i o nie-polskości).

Albo „Karmelek”: dwie realizacje tekstu Marty Guśniowskiej zaprezentowały Białostocki Teatr Lalek (reż. Roksana Miner, prem. 1 czerwca 2018) oraz poznańska Scena Wspólna (reż. Bartosz Kurowski, prem. 6 listopada 2018). W obu przedstawieniach tytułowy pies udowadnia to, że – jak inne zwierzęta w gospodarstwie – jest potrzebny. Staje się to racją jego istnienia, przez co opowieść znów można wpisać w kontekst neoliberalnego kultu produktywności. Nie jest tak, że w utworach dla dzieci nie ma ideologii, nawet jeśli jest ona niewidoczna. Przecież i w baśnie wpisany był bardzo konkretny projekt moralności, odzwierciedlający tworzone przez społeczeństwo normy.

Nie ma teatru, który by nie był polityczny właśnie dlatego, że na scenie pojawiają się różne ciała albo – w teatrach lalkowych – ich reprezentacje. Działają one nawet poza opowiadaną historią, tworząc wyobrażenia na temat norm. Czasem działają nawet wbrew sensom samej narracji – bywa, że znaczenia generowane przez cielesność wymykają się spod kontroli i działają dużo silniej niż sama historia. Tym bardziej trzeba uważać, co i w jaki sposób się pokazuje na scenach. Zwłaszcza dla młodszej widowni, która ma jeszcze szanse nie wejść w tradycyjny tryb odbioru sztuki i szukać własnych interpretacji.

Najlepiej też rozmawiać o sensach, które się wytwarza – warsztaty po spektaklach dają doskonałą okazję, by przekonać się, co tak naprawdę widzowie i widzki zobaczyły na scenie. Być może zupełnie nie to, co założyli realizatorzy.

Czytaj inne

Za nami Forum o współczesnej dramaturgii dla młodej widowni w Polsce!

22.09.2022

Forum w liczbach wygląda imponująco! Dziękujemy za obecność w Poznaniu.

Czytaj dalej

Raport: „Teatr dla dzieci i młodzieży – zmiana paradygmatu?”

15.09.2022

Zapraszamy do zapoznania się z raportem „Teatr dla dzieci i młodzieży - zmiana paradygmatu?”.

Czytaj dalej

Premiera dwóch książek w serii „Nowe Sztuki dla Dzieci i Młodzieży”

06.09.2022

Na początku września odbędzie się premiera dwóch kolejnych antologii w serii „Nowe Sztuk dla Dzieci i Młodzieży”.

Czytaj dalej

Slam dramatopisarski (twórczość dla młodej widowni)

01.09.2022

Zapraszamy do udziału w slamie dramatopisarskim – wydarzeniu towarzyszącym Forum o współczesnej dramaturgii dla młodej widowni w Polsce!

Czytaj dalej

Premiera Sceny Czytanej online „Stalowy wilk”

05.08.2022

Na platformie PPV Centrum Sztuki Dziecka jest już dostępna najnowsza odsłona Sceny Czytanej online. Tym razem jest to propozycja dla dzieci od 12 lat.

Czytaj dalej

Program Forum o współczesnej dramaturgii dla młodej widowni w Polsce

03.07.2022

Pierwsze ogólnopolskie Forum o współczesnej dramaturgii dla młodej widowni w Polsce odbędzie się między 15 a 18 września 2022 roku w Poznaniu. Poniżej prezentujemy program wydarzenia.

Czytaj dalej

„Ptasilot” – premierowe czytanie online

31.05.2022

Sztuka „Ptasilot” Anah Filou w tłumaczeniu Iwony Nowackiej już od dziś dostępna w ramach projektu Scena Czytana online.

Czytaj dalej

Znamy laureatów 33. Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży!

17.05.2022

Prezentujemy werdykt jury 33. Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży, organizowanego przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu.

Czytaj dalej

„Pozwólmy działać materii tekstu!” – warsztaty dramatopisarskie z Carstenem Brandauem

13.04.2022

Zapraszamy do udziału w dwudniowych warsztatach dramatopisarskich, które poprowadzi Carsten Brandau, niemiecki autor sztuk dla widowni dorosłej oraz dziecięcej.

Czytaj dalej

Światowy Dzień Teatru dla Dzieci i Młodzieży 2022

20.03.2022

Światowy Dzień Teatru dla Dzieci i Młodzieży w roku 2022 obchodzimy w szczególnych okolicznościach. Obchodzimy jednak ten dzień także w cieniu wojny spowodowanej rosyjską agresją na Ukrainę.

Czytaj dalej