Elipse
Powrót

Szkice

16.01.2017

Scena Czytana 2016 – ciąg dalszy rozważań

autor: Krzysztof Cicheński

Scena Czytana od wielu lat utrzymuje stałe zainteresowanie publiczności najnowszą dramaturgią dla dzieci i młodzieży. Zbigniew Rudziński i Izabella Nowacka – organizatorzy kolejnych spotkań – nie poprzestają na sprawdzonym dotychczas formacie, polegającym na prezentacji czytanej wybranej sztuki przez aktorów i rozmowie z publicznością, którą zazwyczaj mam okazję prowadzić.

Co roku pojawiają się nowe inicjatywy, do dyskusji zapraszani są autorzy sztuk, tłumacze czy artyści. Spotkania te przybierają niekiedy charakter warsztatowy i w sposób twórczy angażują widownię. Zmienia się również forma samej prezentacji, której często niewiele brakuje, by stać się pełnoprawnym spektaklem teatralnym. Nie wszystkie teksty domagają się zresztą rozbudowanej oprawy, niektóre wydają się wręcz „niewystawialne” i Scena Czytana staje się dla nich jedynym adekwatnym miejscem prezentacji.

Myślę, że najbardziej odważnym pomysłem ostatniej, jesiennej edycji było zaproszenie reżysera Bartłomieja Miernika i aktora Dominika Rybiałka z Grupy Banina, by zaprezentowali tekst Piotra Przybyły „Kolorowa czyli biało-czerwona”. Wyjątkowo na Scenie Czytanej pojawił się gotowy spektakl, który ma jednak równie niewiele wspólnego z oswojonym przez publiczność czytaniem performatywnym co tradycyjnym teatrem, jakie można oglądać na Scenie Wspólnej. Widzowie siedzą w ławkach, jak uczniowie w klasie i słuchają przemówienia Huberta, zabiegającego o poparcie do szkolnego parlamentu. Bohater angażuje ich, by sami wypowiadali się na tematy związane jednak nie tyle ze szkołą, co z patriotyzmem i aktualną sytuacją społeczną i polityczną w Polsce. Choć wszystko dzieje się zgodnie ze scenariuszem, ingerencje młodych widzów sprawiają wrażenie, że jest to improwizowana akcja, będąca eksperymentem na publiczności. Hubert uruchamia różne mechanizmy manipulacji, z początku spotyka go niechęć i podejrzliwość, widzowie łapią go na niekonsekwencjach jego logiki i próbują wyprowadzić z równowagi. Dominik Rybiałek ma niezwykle trudne zadanie, by opanować kolejne wybuchy śmiechu i odeprzeć zarzuty, kierowane pod jego adresem. Z czasem jednak udaje mu się przekonać większość i wynik tego działania, wyrażony w głosowaniu kończącym tę „lekcję” daje dużo do myślenia nie tyle o samych tematach poruszanych przez bohatera, co raczej o podatności na manipulacje, którym ulegamy zupełnie nieświadomie. Wielu daje się przekonać pod wpływem litości, którą Hubert wywołuje w słuchaczach opowiadając prywatną, niewesołą historię własnego życia. Drugim „sukcesem” okazuje się zaproszenie do opowiadania ksenofobicznych i przede wszystkim antysemickich żartów – nagle okazuje się, że każdy z widzów chciałby opowiedzieć taki dowcip. Po tej teatralnej (choć odartej z teatralności) prowokacji kolejne trzy kwadranse poświęcone są na warsztaty z młodzieżą, dotyczące różnych form manipulacji. Poprowadziła je w Scenie Wspólnej Monika Wolińska, która odwołując się do kolejnych wątków poruszanych przez Huberta obnażyła jego hipokryzję, interesowność, chęć przypodobania się i wykorzystania słuchaczy. Ta druga część nierozerwalnie związana jest z tym spektaklem – Bartłomiej Miernik podkreśla, że bez tej rozmowy ten eksperyment na publiczności nie mógłby się odbyć. Podczas krótkiej dyskusji z młodzieżą po tych dwóch lekcjach odniosłem wrażenie, że właśnie wiedza płynąca z warsztatów sprawiła im największą satysfakcję, pozostawiając wrażenia z efektownego popisu aktorskiego z pierwszej części na drugim planie. Realizatorzy zaznaczają jednak, że zwłaszcza kiedy spektakl grany jest w klasie w prawdziwej szkole i nabiera przez to autentyczności, zdarzają się sytuacje absolutnego poparcia dla tez głoszonych przez Huberta i trudności z rozróżnieniem rzeczywistości i fikcji. Nie zawsze warsztaty skutecznie chłodzą zapał wywołany hasłami i postawą postaci kreowanej przez aktora.

Prezentacja dramatu Krystyny Chołoniewskiej Johanna, wyróżnionego w Konkursie na Sztukę dla Dzieci i Młodzieży w 2015 roku, była dla mnie wydarzeniem szczególnym. Organizatorzy zaproponowali mi tym razem nie tylko poprowadzenie dyskusji z publicznością, ale także realizację tego czytania z zespołem Teatru Automaton – niezależną grupą teatralną, którą prowadzę w Poznaniu od ponad dziesięciu lat. W roli dwóch głównych bohaterek, których quasi-monodramy stopniowo się splatają, wystąpiła Anna Prętka oraz Laura Leish. Trzecią postać przeczytała Julia Kosek, która stworzyła także skromną (i przez to adekwatną do narracyjnego charakteru tego dramatu) oprawę scenograficzną. Sprawując opiekę reżyserską nad tym czytaniem przekonałem się, że ta forma prezentacji może stanowić autonomiczną konwencje teatralną, w ramach której istnieje wiele twórczych możliwości komunikowania widzowi treści sztuki i działania na jego wyobraźnię. Wielokrotnie dyskutowałem na ten temat już wcześniej z twórcami oraz publicznością, a ostatnio z uczestnikami tegorocznych Warsztatów Dramatopisarskich w Obrzycku. Tym razem miałem jednak okazję potwierdzić pewne intuicje w praktyce. Kartki z tekstem, trzymane w rękach aktorek, szybko stały się „przezroczyste” nie tylko dla widowni, ale także dla samych wykonawczyń, oddających w emocjonalnie poruszający sposób rozterki postaci. Nasza praca została doceniona zarówno przez publiczność, która z dużym zaangażowaniem uczestniczyła w dyskusji po czytaniu, jak i przez samą autorkę, obecną tego dnia na Scenie Wspólnej. Teatralna próba ukazania indywidualnych doświadczeń dwóch dziewczynek zamieszkujących ten sam dom na Ziemiach Odzyskanych przed i po II Wojnie Światowej uruchomiła w każdym z nas potrzebę rozmowy na temat wciąż aktualnych i nierozstrzygniętych sporów historycznych, w których istotnym staje się nie tyle przyznanie racji jednej ze stron, ale umiejętność przyjęcia przeciwnej perspektywy – emocjonalna empatia wobec drugiego człowieka i zrozumienie jego argumentów.

Powtórzyliśmy także czytanie sztuki Szymona Jachimka „Jeremi się ogarnia. LOL”, w której autor pokazuje świat współczesnych gimnazjalistów bez krytycznego zwątpienia i zatroskania czy protekcjonalnego kręcenia głową nad dzisiejszą młodzieżą. Autor pisał ten tekst jakby z perspektywy bohaterów, inspirując się sposobami wykorzystania przez nich języka i środków komunikacji. Zapośredniczone przez technologię relacje młodych ludzi wydają się z początku zaburzać ich emocjonalne i społeczne postawy, jednak z czasem publiczność, żywo reagująca wybuchami śmiechu wobec specyficznego idiolektu, odkrywa słowotwórczy potencjał skrótów, językowych hybryd (gdy polski rdzeń zyskuje obcobrzmiące cząstki wyrazów) i przekręcanych czy spontanicznie powstających związków frazeologicznych. Zaniepokojenie, wyrażane często zwłaszcza przez nauczycieli, że młodzi ludzie kaleczą polski język i bezwiednie pomijają zasady jego poprawności znajduje w sztuce Jachimka argument, by przyjrzeć się i docenić poetycką wręcz zdolność do nazywania świata i bawienia się słowami. Okazuje się także, że rozproszeni telefonami komórkowymi czy grami komputerowymi bohaterowie nie zatracili zdolności ludzkiego reagowania i wyrażania emocji. Studenci Studia Aktorskiego STA pod opieką reżyserską Doroty Abbe przygotowali prezentację w sposób niezwykle spektakularny. Najtrafniejszym i prostym jednocześnie zabiegiem było podmienienie kartek z tekstem sztuki telefonami komórkowymi, z ekranów których aktorzy czytali swoje kwestie. Te smartfony zadziałały jak rekwizyty teatralne – wiele dialogów toczy się zresztą na internetowych czatach. Po raz kolejny, tym razem dosłownie, z formy czytania performatywnego zniknął gdzieś, stał się niezauważalny, jedyny jego nieusuwalny element czyli fakt samego czytania właśnie. Ponadto kilka skromnych zabiegów z oświetleniem i maszyną do dymu podczas koncertu, który tytułowy bohater organizuje dla swojego przyjaciela, a przede wszystkim znakomita i autentyczna gra aktorska sprawiły, że prezentacji tej znacznie bliżej było do pełnowymiarowego spektaklu. Tym razem na widowni zasiadła nieco młodsza widownia – gimnazjaliści. Okazało się, że treść sztuki jeszcze lepiej oddaje doświadczenia doskonale obeznanych z nowoczesną technologią komunikacji i młodzieżowym językiem odbiorców.

Pierwszym i najbardziej tradycyjnym w formie czytaniem tej edycji była prezentacja sztuki Marty Guśniowskiej Marvin w wykonaniu aktorów Teatru Nowego – Michała Grudzińskiego, Pawła Hadyńskiego, Andrzeja Lajborka i Łukasza Chrzuszcza. Tekst zajął pierwsze miejsce w 27. Konkursie na Sztukę Teatralną. Przygody dinozaura Marvina, obawiającego się „wyginięcia”, żółwia Finna, funkcjonującego (i mówiącego) w zwolnionym tempie oraz motyla Ulissesa, który żyjąc zaledwie jeden dzień, w każdej scenie pojawiał się w swoim nowym wcieleniu (zachowując jednak pamięć poprzednich), skutecznie rozbawiły publiczność. Ta przypowiastka filozoficzna, która w znacznym stopniu adresowana jest do dorosłego odbiorcy, zawiera wiele głębszych refleksji na temat przemijania i lęków, wplecionych w konwencję teatralną, powołującą nieograniczoną logicznie i realistycznie wyobraźnię dziecka. Wątki te zostały jednak bezbłędnie rozpoznane przez obecną na Scenie Wspólnej młodą publiczność. Z kolei brawurowy efekt komiczny tej sztuki powstaje w licznych grach językowych, zestawiających metaforyczne znaczenia z dosłownym ukonkretnieniem. Wydaje mi się, że sztukę tę należałoby – zgodnie z intencją autorki – wystawić w teatrze lalek, który poprzez zaskakującą formę plastyczną, w ramach której wszystko staje się możliwe, sprawia, że może on być atrakcyjny dla najmłodszego odbiorcy. Guśniowska deklaruje chęć budowania wielopoziomowej konstrukcji sensów, z której zarówno dorosły jak i dziecko czerpać mogą własną, choć niezależną satysfakcję. Dla określenia tej intencji używa określenia „sztuki familijnej”, skierowanej zarówno do najmłodszego widza jak i dorosłych. Idea ta w moim odczuciu stanowi istotną wartość, choć może się w pełni zrealizować dopiero w teatralnej inscenizacji nagrodzonego dramatu. Samo czytanie wymaga od publiczności uruchomienia własnej wyobraźni teatralnej i było to możliwe dzięki obecności na widowni starszych odbiorców.

Jestem przekonany, że także w kolejnych edycjach Sceny Czytanej organizatorom nie zabraknie inwencji i czeka nas jeszcze wiele zaskakujących i dających satysfakcję prezentacji. Na pewno nie zabraknie tekstów, które publikowane w kolejnych zeszytach Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży stanowią niewyczerpany zasób problemów bliskich młodemu odbiorcy, ujętych w różnorodnych konwencjach teatralnych. Kolejne spotkania ze Sceną Czytaną są bowiem nie tylko okazją do popularyzowania twórczości współczesnych autorów dramatycznych, ale także formą oswajania młodego widza z teatrem, uruchamiania jego wyobraźni i opowiadania mu własnej rzeczywistości w niebanalny sposób. Efekt ten potwierdzają nie tylko wyniki ankiet, wypełnianych każdorazowo przez publiczność, ale także ożywione dyskusje, będące dowodem dużego zainteresowania i zaangażowania widzów w podejmowane od wielu lat działania. Na widowni Sceny Czytanej rozpoznaję osoby i całe grupy, które pojawiają się regularnie i cieszy mnie, że w kolejnych sztukach i podczas naszych rozmów ci stali bywalcy odnajdują możliwość poznawania problemów współczesnej rzeczywistości, zarówno tych konkretnych i codziennych, jak i abstrakcyjnych czy filozoficznych. Za każdym razem także dla mnie spotkania te są cennym doświadczeniem, ukazującym wrażliwość i potencjał intelektualny młodych odbiorców.

 

Krzysztof Cicheński – reżyser, teatrolog, doktorant Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w Katedrze Dramatu, Teatru i Widowisk. Oprócz działalności naukowej, związanej z pracą nad rozprawą doktorską (promotor prof. Dobrochna Ratajczakowa), prowadzi także zajęcia praktyczne, aktorskie i dramatopisarskie na kierunku Wiedza o teatrze. Działania teatralne ze studentami zostały zaprezentowane podczas pokazów pracy Archiwum aktorów w 2012 roku i Próżność, queer, szaleństwo w roku 2014. W 2015 i 2016 roku Cicheński wyreżyserował także opery „Pagliacci” R. Leoncavalla (Teatr Wielki w Poznaniu) oraz „Ariodante” G. F. Haendla (Warszawska Opera Kameralna).

Czytaj inne

A może by tak o adaptacji? Kilka pytań

23.07.2024

„Można podczas pracy nad jedną adaptacją doświadczyć jednego potężnego kryzysu i po wyjściu z niego spokojnie podryfować bez przeszkód dalej.”

Czytaj dalej

Na głowie się nie mieści

29.03.2024

„W jakim stopniu udaje się w teatrze dla młodej widowni zachować uniwersalność charakteryzującą większość picturebooków – ich nieprzystawalność klasyfikacjom wiekowym odbiorców?”

Czytaj dalej

Czemu Antek boi się trolli?

27.03.2024

„[…] bardzo ważne jest odtabuizowanie języka i tematów związanych życiem i twórczością osób z niepełnosprawnościami”.

Czytaj dalej

Nic o nas bez nas

13.03.2024

O głosie dziecka w teatrze dla młodej widowni oraz sposobach pracy z dziećmi podczas realizacji spektakli pisze Katarzyna Lemańska.

Czytaj dalej

Od okresu melodii do okresu wyrazu – o komunikacji niewerbalnej z małymi odbiorcami i metodach tworzenia spektakli dla najnajów

28.12.2023

„Projekty artystyczne z użyciem czy to znaków polskiego języka migowego, opatentowanych metod takich jak bobomigi Danuty Mikulskiej, czy po prostu naturalnych znaków i gestów służą wspieraniu i budowaniu komunikacji autentycznej, spotkaniu twarzą w twarz, oraz zwracają uwagę na negatywne skutki popularyzacji komunikacji cyfrowej”.

Czytaj dalej

Jak pisać z młodzieżą, a nie tylko dla młodzieży? – case study z pisania sztuki „Wychowanie Fizyczne”.

14.12.2023

„Do każdej wyprawy należy się przygotować. Myślę, że do wyprawy mającej służyć researchowi do pisania sztuki – szczególnie”.

Czytaj dalej

Czy dzieci i wilki uratują świat? Relacje „istot głęboko czujących” w dramatopisarstwie Katarzyny Matwiejczuk dla młodej widowni

21.04.2023

„Katarzyna Matwiejczuk proponuje namysł nad ekologią głęboką, której przedstawicielami są dzieci. W przeciwieństwie do zwolenników ekologii płytkiej, świadomych realnych przecież zagrożeń ekologicznych, bohaterowie opisanych sztuk nie szukają doraźnych rozwiązań […]”.

Czytaj dalej

Niedorosłe dorosłości. Co o czasie, przemijaniu oraz dojrzewaniu mówią Pourveur, Park i Bukowski?

27.03.2023

O refleksji nad subiektywnością czasu i odkrywaniem siebie w różnych okresach życia w dramatach Pourvera, Parka i Bukowskiego.

Czytaj dalej

Poszukiwanie samej siebie. Strategie reprezentacji bohaterów w teatrze dla młodzieży

16.02.2023

„Teatr dla młodzieży musi spełnić oczekiwania jednej z najbardziej wymagających grup odbiorczych. Jak ciekawie przedstawić postawy światopoglądowe młodych bohaterów?”

Czytaj dalej

Nowy język. PJM w spektaklach dla dzieci

29.06.2022

Krytyczka Katarzyna Lemańska analizuje wykorzystanie polskiego języka migowego w najnowszej dramaturgii dla młodych odbiorców i odbiorczyń. Jak osoby tworzące sztukę performatywną dopasowują się do potrzeb zróżnicowanej widowni?

Czytaj dalej