Elipse
Powrót

Szkice

15.03.2020

(Nie)czytanie dramatu

autorka: Katarzyna Mazur-Lejman

W latach 90. ubiegłego wieku narodziła się osobna forma scenicznej realizacji tekstu – określana jako czytanie dramatu, będąca efektem pojawienia się fali nowej dramaturgii. Dziś jest już powszechną metodą na prezentację utworów dramatycznych zarówno tych przeznaczonych dla dorosłych, jak i niedorosłych odbiorców.

Wykonywane przez profesjonalnych aktorów, często wzbogacone o symboliczne rekwizyty czy prosty ruch, znakomicie ukazuje teatralny, ale też czysto literacki potencjał tekstu i gromadzi wielu amatorów tej formy obcowania z teatrem i słowem.

Dramat do czytania

I choć performatywne czytanie cieszy się nieustającą popularnością, to samodzielna lektura dramatu jest zjawiskiem właściwie nieobecnym, szczególnie wśród młodych, na co wskazują badania Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce z 2017 roku. Dramat jednoznacznie zaliczony jest tam do grupy lektur niszowych, i jako tę wskazywany głównie przez polonistów. Jednak plasuje się na przedostatnim miejscu czytelniczych wyborów, wyprzedzając jedynie kategorię „inne”, a wskazywane tytuły należą jedynie do klasyki gatunku.

Wydaje się więc, że współczesne sztuki teatralne czyta wyłącznie wąska grupa specjalistów – jurorzy konkursów, badacze, reżyserzy i aktorzy, poloniści, ewentualnie sami pisarze, ale z całą pewnością nie ci, do których z założenia adresowane są treści tych dzieł. A przecież samodzielne czytanie tekstów dramatycznych nie powinno być polskiemu czytelnikowi zupełnie obce.

Już w szkole podstawowej uczniowie mają obowiązek zapoznać się z tym rodzajem literackim na przykładach „Balladyny” i drugiej części „Dziadów”, a im wyższy poziom kształcenia, tym liczniejsze grono dramatopisarzy w kanonie lektur obowiązkowych. Skąd zatem zupełny brak zainteresowania współczesną dramaturgią u młodych czytelników, bezruch w bibliotekach, nieobecność, jakże rażąca, świeżych tytułów na listach lektur szkolnych?

Próba diagnozy

Diagnoza problemu jest oczywiście złożona i wydaje się, że różne czynniki uzupełniają się wzajemnie, tworząc zamknięte koło. Podstawowym powodem jest z pewnością brak odpowiedniej oferty wydawniczej, skierowanej specjalnie do dziecięcego czy też młodzieżowego odbiorcy. Z rzadka lub wcale wydaje się pojedyncze tytuły, nie mówiąc o antologiach dramatów dla dzieci i młodzieży w odpowiedniej oprawie. To z kolei wynikać może z zakorzenionych w minionej tradycji przekonań, że sztuki teatralne dla dzieci to nic więcej niż adaptacje baśni, bajek, ewentualnie lektur szkolnych; że dramat, wyjąwszy wspomnianych wcześniej kilka arcydzieł, jest półproduktem, który pełnię osiąga dopiero w świetle rampy; wreszcie, że jest dziełem przysparzającym – z braku narracji – czytelnicze trudności. Tymczasem naprawdę może dostarczyć wielu literackich doznań i warto włączyć go do czytelniczego obiegu przynajmniej z kilku powodów.

Dialogi są (naj)ciekawsze

Kiedy w praktyce szkolnej pytam uczniów o upodobania lekturowe i proszę o uzasadnienie – „obecność akcji” okazuje się być czynnikiem warunkującym atrakcyjność czytanej książki. Przy czym samo słowo „akcja” używane jest jako synonim wartkiego potoku zdarzeń, trzymającej w napięciu intrygi, szybkiego tempa rozwoju historii, słowem jest przeciwieństwem wszystkiego, co w powieściach pozazdarzeniowe i pozaczasowe, co związane z opisem.

Akcja jest naturą dialogu. Zgodnie z teorią aktów mowy, komunikacja językowa jest narzędziem działania. A jak zauważa Sławomir Świontek – postać dramatyczna mówiąc, wpływa na swojego rozmówcę, co także, samo w sobie, jest działaniem i nieustannie popycha akcję na przód S. Świontek, „Dialog, Dramat, Meatateatr”, Łódź 1990. . Wbrew ogłoszonemu przez Pierre’a Sarrazaca permanentnemu kryzysowi dialogu dramatycznego oraz innych rozlicznych kryzysach dialogu – społecznego, małżeńskiego, rodzinnego, pokoleniowego – diagnozowanych współcześnie, dialog w powieści wciąż cieszy się uznaniem czytelników. Będąc swoistym continuum przyczynowo-skutkowym, rodzi dramatyczne napięcie. Jest bogaty w treść, bo pełni jednocześnie różne funkcje: charakteryzującą, fabularną, informacyjną i w naturalny sposób przykuwa uwagę. Doświadczył tego każdy, kto próbował czytać w pociągu w sąsiedztwie toczącej się rozmowy. W przeciwieństwie do narracji, przedstawia rozwój zdarzeń w teraźniejszości, czyniąc z czytelnika świadka sytuacji. Pozwala to zmniejszyć dystans między odbiorcą a postacią, pomaga mocniej zaangażować się w problematykę tekstu.

Dramat jest zatem nośnikiem akcji w czystej postaci. Jego cechy rodzajowe, takie jak: selekcja motywów statycznych, skondensowany czas fabuły i stosunkowo niewielka objętość, często umożliwiają przeczytanie go ciągiem, bez przerw w lekturze. Wydaje się to ogromnym walorem, zwłaszcza jeśli chodzi o włączenie do grona czytelników tych, którzy na widok sześciusetstronicowego tomu, mówiąc oględnie, nie odczuwają drżenia radości.

Aktualne tematy

Jednak to, co stanowi największą, a wciąż niedocenianą, siłę współczesnej dramaturgii dla dzieci i młodzieży jest „żywa”, wyrazista i aktualna problematyka. Nowe sztuki prowokują do zadawania pytań, podważają potoczne opinie, kwestionują zastany porządek, rozprawiają o niepokojach, stwarzając przy tym przestrzeń do osobistego namysłu i refleksji. Z dużą śmiałością podejmują ważne i trudne, często tabuizowane tematy, bardzo różnorodne.

Mamy więc poszukiwanie własnej tożsamości, ksenofobię, tolerancję czy ogólnie pojęty stosunek do obcości i inności w skierowanym do młodszych dzieci „Zielonym wędrowcu” Liliany Bardijewskiej. Zielony Stworek wyrusza z Szarej Stworii na poszukiwanie krainy w jego własnym kolorze. W odwiedzonych po drodze różnobarwnych królestwach, uczy się, że jego odmienność może stać się powodem skrajnie różnych emocji – od nienawiści do uwielbienia.

A niech to gęś kopnie” Marty Guśniowskiej w niecodzienny sposób podejmuje tematy depresji i samobójstwa. W poczuciu wszechogarniającej beznadziei Gęś naprasza się poszczególnym drapieżnikom, aby ktoś ją zjadł.

Beniamin Bukowski w „Sztuce bez babci” przedstawia dziecięce przeżywanie żałoby i oswaja zagadnienia związane ze śmiercią i pogrzebem.

We „Wszyscy kochamy Barbie” Jerzego Niemczuka krytycznemu spojrzeniu zostaje poddany materialistyczny stosunek do świata, prezentowany przez Barbie i Kena. Bohaterowie nie chcą bawić się z łagodną Potworynką, ponieważ nie wygląda jak inne dziewczynki i nie posiada dla nich luksusowych akcesoriów.

Szczególnie ważne i interesujące wydają się dramaty inicjacyjne, których nastoletni bohaterowie zmagają się z towarzyszącym adolescencji rozpadem dotychczasowego świata i narodzinami nowego porządku. Jeremi ze sztuki Szymona Jachimka „Jeremi się ogarnia. LOL” osiąga szeroko pojętą dojrzałość, gdy dowiaduje się o poważnej, być może śmiertelnej, chorobie swojego rówieśniczego przyjaciela i odczuwa wewnętrzny przymus przeciwdziałania tej sytuacji. Przy okazji sztuka porusza problem współczesnej komunikacji, która przenosi się z tzw. rzeczywistości w „świat wirtualny”. Bohaterowie sztuki Jachimka porozumiewają się ze sobą za pomocą komunikatorów, używają skrótowego, prostego, wręcz zubożałego i hasłowego języka, ale w ostatecznym rozrachunku pełnego i nasyconego treścią.

W przypadku „Stopklatki” Maliny Prześlugi swoiście zatrzymaną inicjację w dorosłość przechodzi nastoletni chłopak. W wyniku nieszczęśliwego skoku do wody zostaje sparaliżowany, traci miłość i zdany jest na opiekę matki, która – przełamując barierę wstydu i obrzydzenia – ponownie musi mu zmieniać pieluchy.

Wśród dramatów dla młodzieży znajdziemy także utwory poruszające problemy tożsamościowe, takie jak określanie przynależności płciowej. W tekście „Pająk i dziewczynochłopak” Kuby Kaprala, tytułowy/a bohater/ka doświadczając przemocy w rodzinie, nie potrafi zidentyfikować się ani ze stroną agresywnego ojca, ani biernej matki.

Nie obce są im też inne palące kwestie społeczne, takie jak wykluczenie na tle narodowościowym, które podejmuje niemiecki pisarz o pseudonimie Monoblock w sztuce „Hallo Nazi”. Dramat porusza problem neonazistowskiej agresji. Ugrupowanie młodych narodowców napada na warsztat samochodowy prowadzony przez imigrantów. Najmłodszy z nich trafia później, jak w „Rozmowach z katem” Kazimierza Moczarskiego, do jednego aresztu ze swoją ofiarą, gdzie ma czas zweryfikować wcześniejsze poglądy.

Jednocześnie nowe sztuki stają się polem poszukiwań estetycznych, naśladują i diagnozują medialną rzeczywistość, ukazują rozkład języka, eksperymentują z formą, wytyczają nowe trendy – co wyraziście pokazuje „Krzysztof Cover Baczyński na instrumenty perkusyjne, BUM, BUM” Piotra Przybyły, gdzie w miejsce tradycyjnego dialogu pojawiają się linki i symbole ładowania treści.

Własny spektakl

Wspomniane sztuki to zaledwie drobny wyimek bogactwa problemowego współczesnej dramaturgii dla dzieci i młodzieży, różnorodności poetyk i indywidualności twórczych, których zgłębienie domaga się osobnego studium. I choć jasne jest, że celem dramatycznego dialogu jest widowisko, to trzeba wyraźnie powiedzieć, że ono nie zawsze potrzebuje sceny, równie dobrze może rozegrać się w głowie, czyniąc z czytelnika widza własnego spektaklu.

 

Katarzyna Mazur-Lejman – uczestniczka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie pracuje nad rozprawą poświęconą dramatowi inicjacyjnemu, autorka tekstów dramatycznych, nauczycielka języka polskiego i etyki w szkole podstawowej.

Czytaj inne

A może by tak o adaptacji? Kilka pytań

23.07.2024

„Można podczas pracy nad jedną adaptacją doświadczyć jednego potężnego kryzysu i po wyjściu z niego spokojnie podryfować bez przeszkód dalej.”

Czytaj dalej

Na głowie się nie mieści

29.03.2024

„W jakim stopniu udaje się w teatrze dla młodej widowni zachować uniwersalność charakteryzującą większość picturebooków – ich nieprzystawalność klasyfikacjom wiekowym odbiorców?”

Czytaj dalej

Czemu Antek boi się trolli?

27.03.2024

„[…] bardzo ważne jest odtabuizowanie języka i tematów związanych życiem i twórczością osób z niepełnosprawnościami”.

Czytaj dalej

Nic o nas bez nas

13.03.2024

O głosie dziecka w teatrze dla młodej widowni oraz sposobach pracy z dziećmi podczas realizacji spektakli pisze Katarzyna Lemańska.

Czytaj dalej

Od okresu melodii do okresu wyrazu – o komunikacji niewerbalnej z małymi odbiorcami i metodach tworzenia spektakli dla najnajów

28.12.2023

„Projekty artystyczne z użyciem czy to znaków polskiego języka migowego, opatentowanych metod takich jak bobomigi Danuty Mikulskiej, czy po prostu naturalnych znaków i gestów służą wspieraniu i budowaniu komunikacji autentycznej, spotkaniu twarzą w twarz, oraz zwracają uwagę na negatywne skutki popularyzacji komunikacji cyfrowej”.

Czytaj dalej

Jak pisać z młodzieżą, a nie tylko dla młodzieży? – case study z pisania sztuki „Wychowanie Fizyczne”.

14.12.2023

„Do każdej wyprawy należy się przygotować. Myślę, że do wyprawy mającej służyć researchowi do pisania sztuki – szczególnie”.

Czytaj dalej

Czy dzieci i wilki uratują świat? Relacje „istot głęboko czujących” w dramatopisarstwie Katarzyny Matwiejczuk dla młodej widowni

21.04.2023

„Katarzyna Matwiejczuk proponuje namysł nad ekologią głęboką, której przedstawicielami są dzieci. W przeciwieństwie do zwolenników ekologii płytkiej, świadomych realnych przecież zagrożeń ekologicznych, bohaterowie opisanych sztuk nie szukają doraźnych rozwiązań […]”.

Czytaj dalej

Niedorosłe dorosłości. Co o czasie, przemijaniu oraz dojrzewaniu mówią Pourveur, Park i Bukowski?

27.03.2023

O refleksji nad subiektywnością czasu i odkrywaniem siebie w różnych okresach życia w dramatach Pourvera, Parka i Bukowskiego.

Czytaj dalej

Poszukiwanie samej siebie. Strategie reprezentacji bohaterów w teatrze dla młodzieży

16.02.2023

„Teatr dla młodzieży musi spełnić oczekiwania jednej z najbardziej wymagających grup odbiorczych. Jak ciekawie przedstawić postawy światopoglądowe młodych bohaterów?”

Czytaj dalej

Nowy język. PJM w spektaklach dla dzieci

29.06.2022

Krytyczka Katarzyna Lemańska analizuje wykorzystanie polskiego języka migowego w najnowszej dramaturgii dla młodych odbiorców i odbiorczyń. Jak osoby tworzące sztukę performatywną dopasowują się do potrzeb zróżnicowanej widowni?

Czytaj dalej